Wszystkie prawa zastrzeżone. Wiersze nie mogą być wykorzystywane i powielane bez zgody autora.
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)
Moje zdjęcie

Ja - uczuć oceany skondensowane w kropli
Ja - myśl destylowana z potoku filozofii

poniedziałek, 10 listopada 2014

"Cudowna" - czyli książka jak sam tytuł wskazuje

    


           Pochodzę z Zabłudowa. Wielu rzeczy do tej pory nie rozumiałam, nie wiedziałam, o wielu nie chciałam słyszeć. Do tej pory – znaczy do momentu, w którym przeczytałam książkę Piotra Nesterowicza „Cudowna”.
      To, co się wydarzyło w moim miasteczku przed pięćdziesięcioma laty, zawsze było dla mnie jakąś dziwną historią, o której nikt nie chciał mówić otwarcie. Chodzi tu o objawienie, którego świadkiem była Jadwiga – wtedy w 1965 roku kilkunastoletnia dziewczynka. Objawienie, którego nie uznał Kościół i w które wątpili i do tej pory wątpią mieszkańcy mojego Zabłudowa, a które wywołało falę pielgrzymek ludzi z całej Polski.
       Za ten trudny dla wszystkich Zabłudowian temat wziął się Piotr Nesterowicz, znany ( przynajmniej dla mnie ) z publikowanych w „Fantastyce” opowiadań.
     Książka jest formą reportażu, doskonale przygotowanego, opartego na wielu źródłach, tym bardziej wiarygodnego. Od pierwszej strony wciąga i nie pozwala odłożyć książki choćby na chwilę.
      Rozpoczyna się od opisu „Operacji Zjawa” - akcji ZOMO przeciwko pielgrzymującym na miejsce cudu objawienia się Matki Bożej ludziom. Poraża precyzyjny opis przeprowadzonych działań, ma się przed oczami tłumy ludzi rzucających kamieniami w zomowców, niemal słyszy się wykrzyczane meldunki i rozkazy, czuje się zapach gazu. Nie chce się wierzyć, że takie sceny miały miejsce tu – gdzie teraz o tych wydarzeniach się raczej milczy.
     Piotr Nesterowicz dokładnie opisuje zabłudowską społeczność tamtego czasu, rodzinne antagonizmy, sąsiedzką zawiść, zazdrość, podziały społeczne, plotki, wielokulturowość i wielowyznaniowość, a tym wszystkim dziewczynka, która widzi Matkę Boską i która wywołuję całą machinę nieprzewidywalnych w skutkach zdarzeń. Wszystko to w kontekście sytuacji politycznej 1965 roku, w otoczce innych dziejących się w Polsce cudów i objawień, w obliczu strachu Kościoła i tutejszych księży o spokojne życie i święty spokój. Ale książka to nie tylko tamte czasy. To zbiór relacji i opowieści osób współcześnie żyjących, przedstawiający obraz sytuacji i dzisiejszy stosunek ludności do wydarzeń sprzed pół wieku, który wydaje mi się mało się zmienił od tamtych trudnych czasów. To w końcu rozmowa z samą Jadwigą, bohaterką owych wydarzeń, która wiarę bądź niewiarę w „cud” pozostawia kwestią indywidualną dla każdego.
     Książka to nie tylko opis objawień, cudów, uzdrowień dziejących się na łące niedaleko Zabłudowa, to także relacja z wydarzeń wstydliwych, pomówień o oszustwo, kradzieże, donosów zdających się być na porządku dziennym, inwigilacji, śledzenia, manipulowania ludźmi w małej społeczności, w której tylko z pozoru wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. To książka o niespełnionych oczekiwaniach, o cudzie za małym by w niego wierzyć i za dużym by od niego uciec. To w końcu książka o człowieku – dziewczynce, kobiecie, która temu wszystkiemu musiała i w dalszym ciągu musi stawiać czoła.
      Cieszę się, że ktoś o tym napisał. I nie mam wątpliwości, że Piotr Nesterowicz zrobił to z zaangażowaniem i pełnym obiektywizmem. Spojrzenie na te wydarzenia z punktu widzenia biernego obserwatora, to najlepsza rzecz jakiej mogłam dzięki tej książce doświadczyć. Za co Autorowi z serca dziękuję.

2 komentarze:

  1. Właśnie kończę ją, szukałem jakichś recenzji i dotarłem tytaj. Książka bombowa!
    Jax

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że to nie tylko moje zdanie, ale boję się trochę, że w moim miasteczku z jej powodu zacznie wrzeć. Nie wszyscy rozumieją, nie wszyscy chcą wiedzieć i nie wszyscy chcą, żeby o tym mówiono.

      Usuń