Wszystkie prawa zastrzeżone. Wiersze nie mogą być wykorzystywane i powielane bez zgody autora.
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)
Moje zdjęcie

Ja - uczuć oceany skondensowane w kropli
Ja - myśl destylowana z potoku filozofii

środa, 17 grudnia 2014

Finalistki wyborów Miss mokrego podkoszulka... żartuję... podsumowanie roku.

    I tak oto rok dobiega końca. Czas się zastanowić jaki był. Przejrzeć te wszystkie zapisane karteluszki, coś wyrzucić, coś głęboko schować, coś obnażyć.
     To był dla mnie wyjątkowy rok, w ciągu którego wydarzyło się wiele rzeczy, które wstrząsnęły moim małym światem. Przez dwanaście miesięcy działo się u mnie jak w kotle. Coś wrzało, coś się wylewało, coś nadawało smak i coś psuło ten smak na długo.

sobota, 13 grudnia 2014

Abonent poza zasięgiem

 Krzysztofowi R. 12.12.2014

Mógłby mi się Pan przyśnić
całkiem niezobowiązująco
podać rękę, uścisnąć, otrzeć
o policzek. Pan tak głupio
wybrzmiał i zniknął w jednej
chwili. Bez patosu pożegnań
milczy Pan fotografią, dzisiaj
bardziej czarną niż białą
po której tęskniąc wciąż
wodzę półprzytomne dłonie

piątek, 12 grudnia 2014

„Straciłam tak wiele tylko razy dwa...”


     Nigdy nie miałam szczęścia do ludzi. Nie potrafię ich sobie zjednywać. Nie mam śmiałości się napraszać. Wstydzę się wchodzić w relacje. Zawsze boję się, że będę dla innych za mało inteligentna, za mało przebojowa, za mało pijąca i w ogóle za mało... Poza dwójką najlepszych przyjaciół, których zresztą znam od przedszkola, a którzy są daleko ode mnie, nie mam obok siebie żadnej przyjaznej duszy. Od wielu lat sama znoszę wszystkie ciężary. Sama przesiaduję rano na balkonie, sama borykam się z chorobą, sama rąbię drewno, sama oglądam filmy i sama śpię. Jestem sama dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem. Nie umiem prosić o pomoc. Co mogę zrobić sama, to zrobię, nawet najwyższym kosztem. Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś naprawdę będzie chciał mi pomóc, to zrobi to, bez mojego proszenia i bez pytania mnie o zdanie. Ale takich ludzi wokół nie ma i wątpię, żeby się kiedykolwiek znaleźli. 
    Tak oczywiście, są jeszcze dzieci. Kocham je całą sobą, ale one rosną i staję się trochę mało potrzebna. Ogólnie mam wrażenie, że nie powinno mnie tu być. Inni widzą we mnie kobietę pełną sukcesów, z domem, samochodem, pracującą w banku, studiującą, wydającą książki, piszącą do gazet. Ja widzę siebie jako niedocenionego, gówno wartego pracownika, mało zdolną studentkę, tandetną poetkę, śpiącą od lat jak gość we własnym domu - na kanapie w salonie. Żałość nad żałościami. Ale dla kogoś byłam kimś. 

czwartek, 11 grudnia 2014

Zabłudowski Cogito

liczy się bryka
ta za kilka stów
komórka od szefa
jak order żołnierza
co wszedł po trupach
na Monte Cassino
szklanej korporacji
i zszedł…
na zespół cieśni nadgarstka

nocą 
klaustrofobiczna szafa
zamykana na kluczyk 
od wewnątrz
w ramionach
co wieczór własne kolana
obłaskawianie strachu

 

a Pan Cogito
w zakamarku Surażskiej
z wczorajszą gazetą
zamiast marynarki
w palcach obraca 
złotą monetę
zbyt małą żeby uczcić 
że jest bliżej nieba


poniedziałek, 8 grudnia 2014

Śnieg

Nienawidzę zimy
bielą się przełamuje
zielone pojęcie
i zaczynam
kalkulować chłodno
czy miłość się jeszcze
komukolwiek opłaca

lodowata
zasypiam
pod puchową kołdrą
obrażony w kącie
śnieży telewizor


niedziela, 7 grudnia 2014

Wiersz 9 mm

Strzelam
a potem zza ściany
nasłuchuję tonu
świszczącego oddechu
w pustkach
po parabellum
słów i półsłówek
...i czekam
aż umrą dotychczasowe zasady
albo czyjaś lufa
dotknie mojej skroni



...i po spotkaniu

      Ze wszystkich ludzi na świecie, największe wrażenie robią na mnie ci skromni, którzy czynią po cichu wielkie rzeczy, a innym pozwalają o tym głośno krzyczeć. 


wtorek, 2 grudnia 2014

Światło spod drzwi

Nie mogę zasnąć
nie mam szans
przesączyć się pod drzwiami
tam na korytarz
w światła szkło
zanurzyć się palcami

bo nakazuję sobie milczeć
w poduszki puchu gniję
gdzie wylał się
wczorajszy żal
...że żyję


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Zabłudowski Artystyczny Nieład Part 2. Monika Woronicz strzela i to celnie

Monika Woronicz jest Zabłudowianką. Ma zaledwie 16 lat, a na swoim koncie sukcesów więcej niż niektórzy literaci po czterdziestce. Uczy się w białostockim IV L.O. w klasie humanistycznej i marzy o dziennikarstwie. Pasjonuje się teatrem i literaturą. Pisze i próbuje się w różnych dziedzinach literackich. Miała swój udział w publikacjach "Zabłudowianie. Album Rodzinny" oraz "W naszej gminie są rycerze". Monika napisała scenariusz i wyreżyserowała sztukę "Ludożercy" która zajęła I miejsce w Przeglądzie Teatralnym "Dramat i tragedię pozostaw teatrowi".
 Opowiadanie, które dziś prezentujemy, zostało wyróżnione na Ogólnopolskim Przeglądzie Młodzieży Literackiej i wraz z innymi nagrodzonymi pracami doczekało się publikacji w antologii pokonkursowej.
Dziękujemy Monice za możliwość zapoznania się z fragmentem jej twórczości i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz o niej usłyszymy. Wieszczymy jej świetlaną przyszłość.



STRACH

Autor:
Monika Woronicz

-Cześć!- wesoło rzuciła Zośka, wchodząc do biura.
Spojrzałem na nią kątem oka. Wyglądała zabójczo. Czy to normalne, aby zajęta, młoda kobieta ubierała się do pracy w tak nieprzyzwoity sposób? Krótka, biała sukienka eksponowała jej piękne nogi, góra stroju także w niczym nie przypominała habitu.
-Cześć-odparłem sucho.-Niepotrzebnie zadawałaś sobie tyle trudu, by tak wcześnie przyjść do pracy-próbowałem ironizować, bezskutecznie. Nienawidziłem jej tendencji do spóźnień.
-Strasznie się ostatnio nerwowy zrobiłeś, Marcinku. Wyjrzyj przez okno, wiosna przyszła, a ty zaczynasz dzień od zrzędzenia-zaszczebiotała.- Wyszedłbyś do ludzi, jak cię znam, na pewno kolejną noc przesiedziałeś w biurze. Przesadzasz z tą robotą. Wykończysz się kiedyś, w najlepszym wypadku zostaniesz starym kawalerem-zachichotała. -Popatrz na mnie. Poznałam wspaniałego mężczyznę, nareszcie jestem szczęśliwa…