Wszystkie prawa zastrzeżone. Wiersze nie mogą być wykorzystywane i powielane bez zgody autora.
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)
Moje zdjęcie

Ja - uczuć oceany skondensowane w kropli
Ja - myśl destylowana z potoku filozofii

piątek, 28 lutego 2014

Już jest debiutancki tomik poezji mojego kolegi po fachu Michała cieszę się jak małe dziecko. Można go kupić pod tym adresem http://prus24.pl/bookstore,details,9788376067148,ZAPOMNIALEM.html To kawał dobrej poezji. Kupić, czytać, kochać, chwalić ...

czwartek, 27 lutego 2014

Dlaczego teraz się zdecydowałam?
Po latach błąkania się z walizkami wierszy po różnych bardziej lub mniej przyjaznych domostwach portali dla piszących ( beju, poemie, liternecie, my kulturalni i kilku innych), zdecydowałam się wreszcie wybudować coś własnego, zacząć od jednej cegiełki, skończyć na otwartym oknie w dachu.
Nie powiem, że się nie boję, ale to strach, który każe biec, a nie chować głowę pod koc.
Ptaki wracają do gniazd
Jak ja do pisania powracam

Z dedykacją dla Przyjaciela, który widzi we mnie "otwieracz mózgów"
Agnieszka Aurora Zajdowicz 



Cisza

Podporą nieba drzewa pień
na barkach trzyma gwiazd sklepienie
jak w kompas patrzę w jego cień
gdy błądząc pragnę ukojenia
Pod kołdrą kory wody śpiew
kto się przytuli ten usłyszy
wszystkim opiszę żywot drzew
lecz nie zastąpię słowem ciszy

Duszą poety jego wiersz
liter krok chwiejny w puentę drżącą
skończony kropką niby jest
lecz nie wiesz jaki jest do końca
Siłą wciśnięty w świata ramy
twój obraz takim jak cię piszą
między wersami wykrzyczany
zwieńczony przeraźliwą ciszą.

środa, 26 lutego 2014

Wpół do szóstej



Przechodzę ze świata do świata
konwulsjami porannych wiadomości
po czarnej, gorzkiej bezmlecznej drodze
Drę się
a potem składam do kupy
strzępy,
nerw do nerwu
wpół do szóstej

wtorek, 25 lutego 2014

Tu.

Codziennie budzę się z niedosytem, ze ssaniem gdzieś między przeponą a górnym odcinkiem mostka. Koję to uczucie przykładając wyjętą spod flanelowej pościeli dłoń. Czuję na cienkiej skórze nadgarstka arytmiczne drgania, nie do opanowania. Zanim otworzę oczy i zanim wytrąci mnie z nieistnienia dźwięk budzika, uświadamiam sobie, że świat przecież toczy się beze mnie, i na nic całe moje nocne wołania do papieru. Wczoraj znowu wykrzyczałam milczenie. Wrzuciłam w ocean butelkę z samotnością i treścią żołądka. Pewnie znowu roztrzaska się o skaliste nabrzeża czyjejś obojętności. Wmawiam sobie, że tak trzeba, że to konieczność, która w końcu wymusi jakiś ruch dopóki jeszcze cokolwiek da się poruszyć...