Wszystkie prawa zastrzeżone. Wiersze nie mogą być wykorzystywane i powielane bez zgody autora.
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)

poniedziałek, 14 maja 2018

RTG


W zeszłym roku o tej porze
pamiętasz? oddychaliśmy
dławiącym kwiatem rzepaku
i byłeś czulszy od kontrastu

a światło cedząc się leniwie
przez nasze dłonie jak przez firanki
dotykało szerokim spektrum
jakiegoś soczystego miąższu

teraz jest tylko cień, nie mrok
jeszcze nie ciemność, nie noc
kołysze się w moich ramionach wiersz
czytam go tobie na głos. Śpisz?

wtorek, 13 marca 2018

tu nie ma miejsca
na miłość
i czułość tu nie na miejscu
tu niebo z księżycem u szyi
z rozpaczy się rzuca w kałuże

piątek, 23 lutego 2018

Przede mną cały świat stoi otworem





przede mną cały świat stoi
otworem po gwoździu
z którego wciąż naiwnie
ciągnę, snuję, przędę
tę żałosną niteczkę
ze światła i kurzu
z niej kiedyś w końcu
u-szyję sobie Niebo



czwartek, 16 listopada 2017

Spotkanie w Supraślu

Każdemu poecie życzę takiej frekwencji, takich cudownych słuchaczy, tak wrażliwych odbiorców i takich spotkań w tak klimatycznych miejscach jak Supraśl, który mnie dziś przytulił.

Wszystkim Wam drodzy młodzi artyści - uczniowie supraskiego liceum oraz cudownej Pani Agnieszce, serdecznie dziękuję za ten wieczór, za miłe przyjęcie, wyjątkową, rodzinną atmosferę i za możliwość dzielenia się z Wami tym co mam. Daliście mi ogrom pozytywnej energii.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Apokalipsa wg Michała Przyborowskiego



Michał Przyborowski, autor tomiku „Planeta małp”, sam o sobie pisze, że jest pełen sprzeczności, że nawet jak leży, to chodzi. W konsekwencji tego chodzenia, czy dochodzenia, doszedł do wniosku, że świata się uratować nie da, ale on postanowił mimo wszystko jednak spróbować. Czy tą próbą jest jego tomik wierszy?

czwartek, 2 listopada 2017

ujemne skutki

zajesienił się obraz w okiennych ramach
deszcz na nim łzawo zeszklił się jak werniks
znów będę mogła obrzydliwie skłamać
że zimno - nie z braku ciebie, tylko przez październik

jesień 1997

środa, 1 listopada 2017

Transmisja na żywo


jeszcze tu jestem przez chwilę
obieram z czułością chudą marchew
na rosół dla przeziębionych dzieci
jeszcze przeglądam się w lustrze zdziwiona
że ciągle mi rosną rzęsy długie i czarne
jak żałoba po matce

czwartek, 26 października 2017

przedświt w lumpeksie

Popatrz kochanie jak się zeszmaciliśmy
jak sweterki za dwa pięćdziesiąt za kilogram
o znajomym zapachu cudzej śmierci na piersiach
spruliśmy się i zdarliśmy na sobie zęby

piątek, 20 października 2017

Okno

mam dożywocie patrzenia
w wolność gwiazd

przez kratę okna w dachu
w jednoosobowej celi

fińskiego materaca
w której co noc tonę

z brzytwą własnych
wierszy w dłoni

łykając kotwicę księżyca
w drobinie miąższu nieba

sobota, 7 października 2017

Ciała obce


wpadamy na siebie czysto przy okazji
jak okruchy piasku w wietrzną pogodę
wprost pod powieki, żeby nam się boleśniej
o sobie śniło. Układamy sobie w głowach
stęsknione dłonie, splatając palce jak winorośle
w koszyki wspólnych przypadkowych chwil
w których łatwiej jest nosić nasze o sobie wyobrażenia

nigdy nie śpimy tak po prostu obok siebie

skóra przy skórze, ułomność przy ułomności
układamy się jednak do snu w tej samej minucie
kiedy miasto zaczyna płynąć chłonką świateł
po zakurzonych gęstych szybach i grać klaksonady 

ulubionego tematu psychodelicznego serialu
w plątaninie wentylacyjnych przewodów i kanałów you tube’a

czekamy czasami na swoją nieobecność obok
i na szorstkie w odbiorze skupiska liter na wyświetlaczu
telefonu. Dopijamy zimną herbatę w kolorze nadziei
żeby się nie rozczulać nad tym, że się siebie roni
stopniowo kropla po kropli. Budzimy się ze snu
znowu oddzielnie i pospiesznie, z posmakiem
nierdzewnej porażki w pustostanach ust

Sztab wojsk pancernych

wojna. w telewizji wojna w kolejce pod kioskiem wojna w kościele wojna na przystanku wojna mam zimne ręce, zimne serce patrzę pod nogi wojna...