Wszystkie prawa zastrzeżone. Wiersze nie mogą być wykorzystywane i powielane bez zgody autora.
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)
poniedziałek, 14 maja 2018
RTG
W zeszłym roku o tej porze
pamiętasz? oddychaliśmy
dławiącym kwiatem rzepaku
i byłeś czulszy od kontrastu
a światło cedząc się leniwie
przez nasze dłonie jak przez firanki
dotykało szerokim spektrum
jakiegoś soczystego miąższu
teraz jest tylko cień, nie mrok
jeszcze nie ciemność, nie noc
kołysze się w moich ramionach wiersz
czytam go tobie na głos. Śpisz?
wtorek, 8 maja 2018
gdyby ktoś jeszcze chciał posłuchać fragmentu audycji z moimi wierszami...
Audycja "Kawiarnia Literacka" w Radio Akadera. Prowadzący Janusz Taranienko - poeta i krytyk literacki czyta i interpretuje moje wiersze :)
https://soundcloud.com/agnieszka-zajdowicz/fragment-audycji-kawiarnia-literacka-w-radio-akadera-07052018
wtorek, 13 marca 2018
piątek, 23 lutego 2018
Przede mną cały świat stoi otworem
przede
mną cały świat stoi
otworem
po gwoździu
z
którego wciąż naiwnie
ciągnę,
snuję, przędę
tę
żałosną niteczkę
ze
światła i kurzu
z
niej kiedyś w końcu
u-szyję
sobie Niebo
czwartek, 16 listopada 2017
Spotkanie w Supraślu
Każdemu poecie życzę takiej frekwencji, takich cudownych słuchaczy, tak wrażliwych odbiorców i takich spotkań w tak klimatycznych miejscach jak Supraśl, który mnie dziś przytulił.
Wszystkim Wam drodzy młodzi artyści - uczniowie supraskiego liceum oraz cudownej Pani Agnieszce, serdecznie dziękuję za ten wieczór, za miłe przyjęcie, wyjątkową, rodzinną atmosferę i za możliwość dzielenia się z Wami tym co mam. Daliście mi ogrom pozytywnej energii.
Wszystkim Wam drodzy młodzi artyści - uczniowie supraskiego liceum oraz cudownej Pani Agnieszce, serdecznie dziękuję za ten wieczór, za miłe przyjęcie, wyjątkową, rodzinną atmosferę i za możliwość dzielenia się z Wami tym co mam. Daliście mi ogrom pozytywnej energii.
poniedziałek, 6 listopada 2017
Apokalipsa wg Michała Przyborowskiego
Michał Przyborowski, autor tomiku „Planeta
małp”, sam o sobie pisze, że jest pełen sprzeczności, że nawet jak leży, to
chodzi. W konsekwencji tego chodzenia, czy dochodzenia, doszedł do wniosku, że
świata się uratować nie da, ale on postanowił mimo wszystko jednak spróbować. Czy
tą próbą jest jego tomik wierszy?
czwartek, 2 listopada 2017
ujemne skutki
zajesienił
się obraz w okiennych ramach
deszcz
na nim łzawo zeszklił się jak werniks
znów
będę mogła obrzydliwie skłamać
że
zimno - nie z braku ciebie, tylko przez październik
jesień 1997
środa, 1 listopada 2017
Transmisja na żywo
jeszcze tu jestem przez chwilę
obieram z czułością chudą marchew
na rosół dla przeziębionych dzieci
jeszcze przeglądam się w lustrze zdziwiona
że ciągle mi rosną rzęsy długie i czarne
jak żałoba po matce
czwartek, 26 października 2017
przedświt w lumpeksie
Popatrz kochanie jak się zeszmaciliśmy
jak sweterki za dwa pięćdziesiąt za kilogram
o znajomym zapachu cudzej śmierci na piersiach
spruliśmy się i zdarliśmy na sobie zęby
o znajomym zapachu cudzej śmierci na piersiach
spruliśmy się i zdarliśmy na sobie zęby
piątek, 20 października 2017
Okno
mam dożywocie patrzenia
w wolność gwiazd
przez kratę okna w dachu
w jednoosobowej celi
fińskiego materaca
w której co noc tonę
z brzytwą własnych
wierszy w dłoni
łykając kotwicę księżyca
w drobinie miąższu nieba
w wolność gwiazd
przez kratę okna w dachu
w jednoosobowej celi
fińskiego materaca
w której co noc tonę
z brzytwą własnych
wierszy w dłoni
łykając kotwicę księżyca
w drobinie miąższu nieba
sobota, 7 października 2017
Ciała obce
wpadamy na siebie czysto przy okazji
jak okruchy piasku w wietrzną pogodę
wprost pod powieki, żeby nam się boleśniej
o sobie śniło. Układamy sobie w głowach
stęsknione dłonie, splatając palce jak winorośle
w koszyki wspólnych przypadkowych chwil
w których łatwiej jest nosić nasze o sobie wyobrażenia
nigdy nie śpimy tak po prostu obok siebie
skóra przy skórze, ułomność przy ułomności
układamy się jednak do snu w tej samej minucie
kiedy miasto zaczyna płynąć chłonką świateł
po zakurzonych gęstych szybach i grać klaksonady
ulubionego tematu psychodelicznego serialu
w plątaninie wentylacyjnych przewodów i kanałów you tube’a
czekamy czasami na swoją nieobecność obok
i na szorstkie w odbiorze skupiska liter na wyświetlaczu
telefonu. Dopijamy zimną herbatę w kolorze nadziei
żeby się nie rozczulać nad tym, że się siebie roni
stopniowo kropla po kropli. Budzimy się ze snu
znowu oddzielnie i pospiesznie, z posmakiem
nierdzewnej porażki w pustostanach ust
układamy się jednak do snu w tej samej minucie
kiedy miasto zaczyna płynąć chłonką świateł
po zakurzonych gęstych szybach i grać klaksonady
ulubionego tematu psychodelicznego serialu
w plątaninie wentylacyjnych przewodów i kanałów you tube’a
czekamy czasami na swoją nieobecność obok
i na szorstkie w odbiorze skupiska liter na wyświetlaczu
telefonu. Dopijamy zimną herbatę w kolorze nadziei
żeby się nie rozczulać nad tym, że się siebie roni
stopniowo kropla po kropli. Budzimy się ze snu
znowu oddzielnie i pospiesznie, z posmakiem
nierdzewnej porażki w pustostanach ust
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Sztab wojsk pancernych
wojna. w telewizji wojna w kolejce pod kioskiem wojna w kościele wojna na przystanku wojna mam zimne ręce, zimne serce patrzę pod nogi wojna...
-
“Mr. Sandman, bring me a dream…” Oblodziło. W radio powiedzieli, że stoi dziewiętnastka ...
-
Nie wiem ile ma lat. Z całą pewnością od dawna jest pełnoletni. Nie znam historii jego choroby. Wiem, że Adaś jest niepełnosprawny. Ale...
